piątek, 5 września 2008

Stok Kangri


Wrocilismy ze Stok Kangri. Wyprawa zakonczyla sie pelnym sukcesem, obaj wrocilismy zdrowi i cali. Na sam szczy od tygodnia nie udalo sie nikmu wejsc, bo pogoda sie zepsula. Udalo nam sie dotrzec na Base Camp 1 na 5300 (wdzieki swietnej aklimatyzacji w jeden dzien z 3600 w 7h!). Tam jednak bylo bardzo zimno i po 2 dniach czekania na lepsze warunki zeszlismy do miasta.

Generalnie rozmawialismy z szerpem i tez zawrocil jedna hiszpanska ekspedycje, ze wzgledu na duze opady sniegu, ktore zasypaly szalaki, i co gorsza, szczeliny na lodowcu. Jak ktos ogladal "Czekajac na Joe", to wie doskonale czym to grozi. Czlowiek moze wpasc na wiecznosc w objecia Morfeusza. Takze my ze spokojem pogapilismy sie na zdjecia w porfelach jakie wozimy ze soba, potem na siebie (stwierdzilismy ze mamy ZDECYDOWANIE zbyt duzo do stracenia), a potem piekne szczyty (ze Stoku Kangri jest widok na caly lancuch gor Karakorum-nam nie pisany tym razem). Jesli chodzi o spreza*(definicja na koncu posta) to byl bardzo konkretny i jestesmy z siebie zadowoleni.

Ponadto udalo nam sie zlapac w drodze do Leh stopa w autobusie szkolnym z dzieciakami wgapionymi w dwoch kosmitow blond i rudowlosego;) Super klimat, a w dodatku bezpiecznie i ze spokojem.

Jesli chodzi o festiwal to nie bralismy udzialu zbytczynnie, ale udalo sie zrobic kilka dobrych fotek miejscowym.Generalnie glownie sa koncrty i mecze polo:)

Jutro wybieramy sie do Manali a pozniej do Darmshala i McLeod Ganj (dla niewtajemniczonych-siedziba Dalajlamy).

SPREZ (z e jak w w lowie sprzet i z jak w zaba)- wg najbardziej wyszukanych definicji, tworzonych latami przez naukowcow, himalaistow, ludzi kultury i nauki, inteligencji i wyksztalciuchow jest to wykladnik checi pojscia w gory a dostawaniem w dupe:)

1 komentarz:

Michał Brat pisze...

Fajnie masz, ale to dobrze że już jesteście troszkę niżej :-).
Trzymaj się BRACISZKU :-)))
W domu czeka Cię trochę niespodzianek :-)