środa, 27 kwietnia 2011

Witam wszystkich po baardzo długiej przerwie. Informuję, że wieści dotyczące kolejnych podróży oraz galerie fotograficzne będą zamieszczanie poprzez linki ze strony www.firmaigis.pl

poniedziałek, 13 października 2008

Mumbai czyli ostatki ;-)

Wszystko poszlo dosc gladko i oczekuje zwarty i gotowy na lot do Polski. Zakupy porobione, spakowany i zdowolony;)

Dzieki wszystkim za to ze mieli checi czytania postow na bloggerze! Do zobaczenia za pare dni!

piątek, 10 października 2008

Goa


Jestesmy na Goa i wypoczywamy:) Po calej podrozy to juz ostatni punkt programu. W niedziele powrot do Mumbaiu i oczekiwanie na samolot...Co bede sie rozpisywal. Ladnie tu jest i tyle.O!

poniedziałek, 6 października 2008

Mumbai

Bez wiekszych problemow zaaklimatyzowalismy sie w Mumbaiu. Miasto, ma sie wrazenie, nieindyjskie. nie ma riksz (wiec jest mniej chaosu na drogach), taksowkarze nie winduja cen, nie trzeba sie klocic po wlaczeniu taksometru. Ponadto smrod ryby, smieci i moczu:) Czyli juz indyjsko. Ponadto niewiele do zobaczenia. Wiecej mozna za to zakupow zrobic i poplynac na dosc znana wyspe Elefante, co robimy jutro. Miasto ma bardziej wymiar europejski, mnostwo zabytkow pokolonialnych, w tym Victoria Terminus, dworzec kolejowy w stylu gotyckim. Ponadto mnostwo wysokich hoteli i apartamentow, troszke jak w Miami, albo innym wielkim miescie nad oceanem.

Jutro tez jedziemy na Goa, wciaz sie zastanawiamy czy do Palolem czy Anjune, ale jednak chyba padnie na ta druga, bo jest spokojniej o tej porze. Ponadto Goa nie jest duza i zawsze mozna zmienic miejsce.

niedziela, 5 października 2008

Indore--Sirpur-Jalgaon-Ajanta-Aurengabad-Ellora


Glowna czesc podrozy wykonana! Przejechalismy w 25h odleglosc ok. 1100 km,z Rajasthanu do Fardapuru w Maharastrze. Kilka przesiadek i sie udalo:) Trzeba przyznac ze naprawde podobaja nam sie podroze po Indiach i kilka godzin w autobusie juz nie robi roznicy.

Po obejzeniu Ajanty i Ellory,stwierdzamy, ze ta pierwsza zdecydowanie wygrala. W roli wyjasnien, sa to kompleksy swiatynne wykute w skale (Ajanta powstawala od ok.4 r.p.n.e. do ok. 6n.e., a Ellora ok.4-6n.e. z tego co nam wiadomo). Generalnie Ajanta jest polozona w pieknym zakolu meandra rzecznego i jest bardzo dobrze zachowana. W nowszych swiatyniach nawet bardzo dobrze zachowaly sie freski, ktore rewelacyjnie pokazuja zycie ludzi 1400 lat temu. Ponadto Ajanta to tylko swiatynie buddyjskie (ponad 30), a Ellora to buddyjskie, hinduskie i jinijskie(tez lacznie ponad 30). JednakEllora jest gorzej zachowana, bardziej brudna i wiecej w niej charakterystycznego dla hinduizmu-kiczu. Dlatego dla nas, Ajanta wygrala!

Za 2,5h jedziemy do Mumbaiu. Prawdopodobnie najbardziej kosmopolitycznego miasta w Indiach. Nie powiem, ale jestesmy bardzo ciekawi, bo Mumbai jest, jak na Indie, miastem bogatym (sredni dzienny zarobek Hindusa jest ponad trzykrotnie wyzszy niz srednia dlaIndii i wynosi... 2,9$). Warto jednak zaznaczyc, ze tak zwana "szara strefa" w Indiach to ogrom spoleczenstwa. Oficjalnie placi podatki ok. 50 mln mieszkancow (stanowiska rzadowe, wojskowi, nauczyciele, policja itp.), reszta, mowiac krotko, zarabia"na czysto";) Dlatego statystyki zarobkow mysle,ze trzebaby pomnozyc razy 2-3 na pewno. Tak nam sie w kazdym razie wydaje.

Jedziemy na dworzec i o 7 rano bedziemy juz w Mumbaiu...

środa, 1 października 2008

Z podrozy

Dzis po obejzeniu (nieco przecietnych) zabytkow Udaipuru (moze po prostu nam sie ich zabytki przejadly, ale nie wydaje nam sie), robimy dzien organizacyjny. Oczywiscie nie zabraknie kilku atrakcji jak np. pojscie do kina, wyjazd do Palacu Monsunowego czy obejzenia jednej z haveli, ale z zalozenia czas mija wolno:)

W ramach wyjasnien, oto plan podrozy na nastepne dni:

02.10.08 - wyjazd nocnym pociagiem do Indore
3.10.08 - wyjazd z Indore do Aurengabadu
4-5.10.08 - zwiedzanie Ellory i Ajanty
6.10.08 - przyjazd do Mumbaiu, zwiedzanie
7-8.10.08 - zwiedzanie Mumbaiu - glownie wyspa Elefanta, swiatynia ISCONu i kilka atrakcji po drodze
8.10.08 - w nocy wyjazd na Goa
9.10.08-12.10.08 - wypoczynek w Palolem (najbardziej idylliczna plaza Morza Arabskiego) oraz podroze po Goa (miasta Vasco da Gama, Margao, Old Goa i Panjim), glownie riksza i rowerem,
12.10.08 - w nocy pociag powrotny do Mumbaiu
13-14.10.08 - ostatnie zakupy (moze zagranie w Bollywood?), pakowanie
15.10.08 - o 4:40 wylot do Istambulu, przylot o 9:05 czasu tureckiego, o 12:40 czasu polskiego, przylot na Okecie :)

wtorek, 30 września 2008

Udaipur

W fantastycznym autobusie, udalo nam sie przetrwac podroz i dotarlismy do Udaipuru. Miasto dosc ladne, ale duzo bialych turystow i od razu masa naganiaczy, kretaczy jak zawsze;) Lece na kurczaka pieczonego, bo musze odreagowac niedostatki miesne!

poniedziałek, 29 września 2008

Wracajac do Safari i odbytej podrozy

Ostatnio coraz czesciej wracam do wspomnien z wyjazdu, bo nagromadzila sie ich taka ilosc, ze staram sie chociaz polowy nie zapomniec. Udalo mi sie zrobic galerie zdjec na www.traveler01.yoyo.pl. Pod zakladka Indie - Centrum w lewej, dolnej czesci strony, niechybnie uzyskacie dostep do kompromitujacych i szargajacych moja opinie materialow. Ze wzgledu na intymny i dyskretny charakter zdjec (zwlaszcza sesji zdjeciowej z John'ym Walkerem i Usa - wybaczcie, nie moglem sie powstrzymac), moja najblizsza przyszlosc jako osoby wyksztalconej (ponoc mam zostac magistrem po powrocie!), jest w pelni nieuzasadniona i niespawiedliwa;).

P.S. w ramach sprosowania:
-zdjecia obejmuja Agre + Rajasthan. Poniewaz nasza podroz zostala troszke zmodyfikowana, ostatnia czesc, zatytuowana Rajasthan + Mumbai zostanie zmieniona i uzupelniona prawdopodobnie po powrocie do Polski, ktory nastapi juz wkrotce.

Pozdrawiam!

Mount Abu






Dotarlismy Do Mt.Abu. To taki typowy kurort wypoczynkowy dla Indiancow z Gujaratu (regionu na poludnie od Rajasthanu. Prawie w ogole nie ma bialyh, mniej natretow, za to wiecej palm i malp, wiec sobie odpoczywamy. Miasto male i dosc malownicze, polozone na 1200 m.n.p.m., z duzym jeziorem, na ktorym mozna w lodce poplywac, atmosfera pomiedzy Boszkowem (dla niewtajemniczonych-jezioro w okolicach Leszna), a Miedzyzdrojami;). chcemy odpoczac po safari, bo naprawde Rocket, Usa i John'y Walker (nasze wielblady) daly nam popalic, a wlasciwie naszym czterem literom! Dlatego odpoczywamy i jutro jedziemy do Udaipuru na 1 dzien a stamtad juz na poludnie do Aurengabadu, co nam moze zajac okolo 30-40 godzin (z przesiadkami jakies 1300km).

Co warto zaznaczyc, ze wzgledu na to, ze dosc spore odleglosci pokonujemy (lacznie wyprawa obejmuje ok. 27 000 km, w tym ponad 7000 km ladem), pociagi Indyjskie sa naprawde klasa sama w sobie. Dosc podobne do "plackartnyj'a" ukrainskiego, ale derma, z ktorej sklada sie lozko jakas wygodniejsza;) Poza tym pojechalismy raz 3 klasa pociagu i peeelna kultura! Klimatyzacja, posciel i mila atmosfera. W ogole pociagi sa bardzo bezpieczne i lubimy nimi podrozowac, zwlaszcza w nocy (oszczedzamy czas i pieniadze na nolegu). Wszyscy przykuwaja swoje rzeczy do lozek i ida spokojnie spac, konduktor kontroluje atmosfere, a "cinkciarze" i ludzie z zewnatrz bez biletu nie maja wiekszych szans sie gdzies podziac, bo miejscowki sa zawsze pelne i nawet jakby komus sie udalo wsiasc do wagonu, to i tak musi stac w korytarzu, wiec od razu ktos go zgarnia;)

Generalnie podroz przyjemna i mysle, ze nawet bardziej komfortowa niz polskie kuszedki, ale to juz zalezy od punktu widzenia...

Jesli chodzi o zdjecia:
Na gorze od lewej: sesja z dziecmi z osady na pustyni.
Po prawej:Nadejscie nocy na wydmach.
Po lewej na dole: sesja zdjeciowa z Usa.

wtorek, 23 września 2008

Jodhpur - Jaisalmer


Dzis kolejny intensywny dzien. Zwiedzilismy najwazniejsze atrakcje miasta (wygral dosc zdecydowanie fort, ktory jest w pieknym, typowo rajastanskim stylu). Udalo nam sie .. (ooo...wlasnie krowa przed kafejka przeszla;)... udalo nam sie pojezdzic caly dzien riksza za 5PLN/os. Ponadto jutro wieczorem ruszamy do Jaisalmeru, zwanego zlotym miastem (ze wzgledu na duzy piaskowy fort i klimat pustynny). Planujemy tam zostac 4 dni, z czego dwa dni na safari.


Pogoda pokazuje, ze jak nasz znajomy wspominal, dziennie pije sie tam 6-8 litrow wody. Patrzac po Jodhpurze, gdzie w poludnie temperatura jest dosc okrutna, pewnie to racja. Jednakze jestesmy przygotowani, zwarci, gotowi, wyspani najedzeni i pelni energii:) Damy znac w najblizszym czasie, aczkolwiek nie wiadomo jak bedzie z internetem na pustyni;) Nie chce zapeszac, ale swiatlowodow chyba nie kladli.








Zdjecia: 1) nasza restauracja na pietrze w hotelu.2) widok z naszego stolika, gdzie przesiadujemy.