wtorek, 16 września 2008

Attari - Amritsar


Dzisiaj byl bardzo konkretny, kostruktywny dzien. Z rana udalo nam sie odwiedzic dwie swiatynie hinduskie. Jedna z nich naprawde zrobila duze wrazenie. Mata Temple jest swiatynia wielu bostw. Przy wiekszosci stali lub siedzieli ludzie "obslugujacy" wiernych. Od jednego dostalismy po wiencu z gozdzikow, kropke na czolo i kokosa do jedzenia:) Dowiedzialem sie, ze to podobno dar od Krishny dla nas. Poza tym w swiatni bylo wiele innych bostw, od Vishnu po Ganeshe i kilka, ktorych nie bylismy w stanie zdefiniowac. Wiekszosc glownych bostw hinduskich jest latwo rozpoznawalnych, ale niektore wygladaja prawie identycznie. Coz... jeszcze wszystkiego nie wiemy;)

Ponadto dosyc wpadamy w kompleksy, ze prawie nic nie wiemy o sikhizmie. Bedac w Amritsarze, to troche obciach, ale obiecalismy sobie to zmienic, chociaz po przyjezdzie.

Bardzo ciekawa wyprawa bylo dojechanie do granicy pakistanskiej do Attari (nie mylic z Atari;). Niektore atrakcje byly oczywiste, np. stojace na granicy ciezarowki pakistanskie, ktore niezaprzeczalnie sa najlepiej przystrojone na swiecie (indyjskie sa niestety ich przecietna konkurencja, chodz w Polsce na pewno by robily furore). Inne dopiero odkrylismy. Granica bardzo BARDZO szczelnie strzezona ( z reszta to jedyna regularnie otwarta granica pakistansko-indyjska z tego co nam wiadomo). Nawet zeby podejsc do stefy przygranicznej jest absolutny zakaz wchodzenia z plecakiem (jakimkolwiek, nawet ze zwykla siatka). Potem szczegolowa rewizja, potem jeszcze jedna, a do strefy VIP pod sama granica, jeszcze jedna. Generalnie granica jest przystrojona i kolorowa. Po obu stronach bramy sa... amfiteatry (calkiem spore) na krotych zbieraja sie dane narody. Wykrzykuja hasla przez megafon typu HINDUSTAAAN! (w tym samym czasie PAKISTAAAN!) machaja flagami a w tym czasie jest zmiana warty i przemarsz zolnierzy z obu stron. Wszystko odbywa sie w goracej atmosferze, aczkolwiek ze wzgledu na Ramadan po stronie pakistanskiej bylo dosc ubogo. Uroczystosc trwa ok. 40 min i naprawde robi niezle wrazenie.

Jutro jedziemy z rana do New Delhi, tym samym zataczajac kolo w naszej podrozy, ktora od New Delhi zaczelismy. Po dwoch dniach jednak jedziemy juz do Vrindawan, kolejnego swietego miejsca po Amritsarze w Indiach, tym razem miejsca w ktorym Krishna zszedl na swiat...

Brak komentarzy: