Ju-le!
Jutro start festiwalu. Widac ze miasto sie przygotowalo. My zrobilismy wycieczke za miasto do 14:30 a pozniej zasluzony odpoczynek. kolejne proby ladakhisskiego jedzenia daja pozytywne rezultaty:) Generalnie dobrze i smacznie. Lecimy odpoczac, zeby jutro miec sily na dobre zdjecia ludzi na festiwalu.
Do zobaczenia!
niedziela, 31 sierpnia 2008
sobota, 30 sierpnia 2008
Okolice Leh - Tikse, Hemis,Stok
Powoli badamy okolice Leh. Bardzo podoba nam sie tutaj zroznicowanie kulturowe. w malym miasteczku sa upchani ludzie z Ladakhu, Kaszmiru, muzulmanie z Pakistanu, tybetanczycy, mnisi buddyjscy (niestety na emigracji), hindusi i europejscy turysci. Wczoraj bylismy na porannej modlitwie buddyjskiej i zrobila na nas naprawde wielkie wrazenie, aczkolwiek, to ze sami mnisi pozwealaja na obecnosc turystow i robienie zdjec podczas modlitwy (ba! przechadzanie sie po swityni) nie podoba mi sie, aczkolwiek pewnie ma to na celu zwrocenie uwagi na ich religie i to jak bardzo potrzebuja dyskusji wsrod ludzi innych kultur na temat ich ucisku i problemow z egzystencja w Tybecie. Moze to dosyc gornolotne przypuszczenia, ale cos chyba w tym jest. Zobaczymy pewnie po przybyciu do Darmshali i McLeod Ganj za 3 tygodnie.
Generalnie aklimatyzacja przebiegla bez wiekszych problemow, wiadomo, kazdy znosi ja inaczej, u mnie objawila sie tylko kilkugodzinnym bolem glowy, wiec naprawde bylo Ok. Ponadto kondycje mamy juz naprawde niezla. Dzisiaj idziemy obejzec czesc muzulmanska miasta i zrobic przygotowania do treku na Markha Valley, ktory zaczynamy prawdopodobnie 2 wrzesnie.
1 wrzesnia jest uroczyste otwarcie Ladakh festiwal. Zapowiada sie naprawde niesamowicie. Wiekszosc imprez przewidziana jest na glownej ulicy Main Bazaar i ...boisku do polo!
W ogole jesli ktos przypuszcza, ze tu jest koniec swiata jest w wielkim bledzie. W centrum mozna kupic telewizory plazmowe, sa punkty serwisowe laptopow czy komorek. To nic, ze wiekszosc sklepu nie ma produ i funkcojonuja na agregatach, ale antena satelitarna musi byc:)
Ponadto maja bardzo fajne boisko pilkarskie i trzeba przyznac, ze calkiem niezla infrastrukture i komunikacje. Polecam wszystkim!
Generalnie aklimatyzacja przebiegla bez wiekszych problemow, wiadomo, kazdy znosi ja inaczej, u mnie objawila sie tylko kilkugodzinnym bolem glowy, wiec naprawde bylo Ok. Ponadto kondycje mamy juz naprawde niezla. Dzisiaj idziemy obejzec czesc muzulmanska miasta i zrobic przygotowania do treku na Markha Valley, ktory zaczynamy prawdopodobnie 2 wrzesnie.
1 wrzesnia jest uroczyste otwarcie Ladakh festiwal. Zapowiada sie naprawde niesamowicie. Wiekszosc imprez przewidziana jest na glownej ulicy Main Bazaar i ...boisku do polo!
W ogole jesli ktos przypuszcza, ze tu jest koniec swiata jest w wielkim bledzie. W centrum mozna kupic telewizory plazmowe, sa punkty serwisowe laptopow czy komorek. To nic, ze wiekszosc sklepu nie ma produ i funkcojonuja na agregatach, ale antena satelitarna musi byc:)
Ponadto maja bardzo fajne boisko pilkarskie i trzeba przyznac, ze calkiem niezla infrastrukture i komunikacje. Polecam wszystkim!
środa, 27 sierpnia 2008
Leh
I wyladowalismy! Widoki nawet nie musze wspominac jakie sa samolotu Delhi-Leh, bo wystarczy spojzec na mape:) Ponadto nie jest tak parno, klimat bardzo przypomina Polske. W Guest Housie mamy warunki bardzo przyzwoite. Na srodku dziedzinca jest potezna jablon (do dyspozycji klientow;), obok ogrodek warzywny z salata, szczypiorkiem i przyprawami jakimis mi blizej nie znanymi. Ponadto brzozy, topole i... widok na Himalaje z okna.
Poki co sie aklimatyzujemy, bo wysokosc miasta robi swoje (ponad 3500m) i organizm musi sie dostosowac. Zostajemy do 1 wrzesnia (start Ladakh Festiwal w Leh - najwiekszy festiwal w roku, ponoc jest oblednie, wiec dopiero za 6 dni startujemy polazic po okolicach) Kontakt ze mna tylko przez neta, bo komorki niestety nie dzialaja.
No nic... lecimy do "centrum", rozejzec sie i powolnym tempem sie aklimatyzowac. Ludzie duzo bardziej uprzejmi niz w Delhi, pomocni, prowadza proste zycie, nie mysla opieniadzach, wiec i tez oszukac nie chca. Szczerze jak sie tu na nich z boku popatrzy, to tylko pozazroscic, bo przypomina to spokojna polska wies (z tym szczegolem, ze nie martwia sie o nic, bo duzo funduja turysci przyjezdzajac tutaj i placac za noclegi). Generalnie pieknie!
Poki co sie aklimatyzujemy, bo wysokosc miasta robi swoje (ponad 3500m) i organizm musi sie dostosowac. Zostajemy do 1 wrzesnia (start Ladakh Festiwal w Leh - najwiekszy festiwal w roku, ponoc jest oblednie, wiec dopiero za 6 dni startujemy polazic po okolicach) Kontakt ze mna tylko przez neta, bo komorki niestety nie dzialaja.
No nic... lecimy do "centrum", rozejzec sie i powolnym tempem sie aklimatyzowac. Ludzie duzo bardziej uprzejmi niz w Delhi, pomocni, prowadza proste zycie, nie mysla opieniadzach, wiec i tez oszukac nie chca. Szczerze jak sie tu na nich z boku popatrzy, to tylko pozazroscic, bo przypomina to spokojna polska wies (z tym szczegolem, ze nie martwia sie o nic, bo duzo funduja turysci przyjezdzajac tutaj i placac za noclegi). Generalnie pieknie!
wtorek, 26 sierpnia 2008
Czerwony Fort
New Delhi
I juz na miejscu. W samolocie pyszne jedzienie, kiepskie filmy i widok na Iran i Pakistan noca. Hotel rewelacja, chociaz bylo ciezko go znalezc, bo festiwal Krishny sie skonczyl dopiero 2 dni temu w New Delhi. Ponadto troche zalapalismy klimat zwiedzajac najwazniejsze obiekty w miescie i zajadajac porzadne rzeczy w restauracji. Za 8h samolot do Leh. Odpoczynek od poteznej duchoty i klimat bedzie bardziej kontemplacyjny.Bilety potwierdzone i wszystko gra. Ceny w miare dobre. Za 6h jezdzenia taksowka skasowano nas (oczywiscie jak zawsze po negocjacjach) na okolo 8PLN od osoby. Patrzyc na tych ludzi i tak widze, ze przeplacilismy!
niedziela, 24 sierpnia 2008
Ostatnie pakowanie
Już jutro start o 5 rano:) planowany przylot do Delhi 3:30 czasu lokalnego... Do zobaczenia na blogu!
wtorek, 12 sierpnia 2008
Zostały poczynione ostatnie przygotowania do wyprawy.
Wstępne pakowanie (nie było źle!), ostatnie dokumenty, pomysły i plany logistyczne. Zdrowym objawem jest, że plecak 40l jest w zupełności wystarczający do wszystkich rzeczy. Aczkolwiek plan ostateczny jest 20l :). Z resztą... kto to widział brać 5 par skarpetek na 2 miesiące! Na cały okres i tak się nie weźmie, to i na 5 dni nie ma sensu. 3 i koniec! I tak z dylematami od tabletek do skarpetek...
Trzeba przyznać, że się wiele nauczyłem dzięki tej wyprawie (już przed wyjazdem) i będzie trzeba bezcenne wnioski w przyszłości wprowadzać w życie.
Wstępne pakowanie (nie było źle!), ostatnie dokumenty, pomysły i plany logistyczne. Zdrowym objawem jest, że plecak 40l jest w zupełności wystarczający do wszystkich rzeczy. Aczkolwiek plan ostateczny jest 20l :). Z resztą... kto to widział brać 5 par skarpetek na 2 miesiące! Na cały okres i tak się nie weźmie, to i na 5 dni nie ma sensu. 3 i koniec! I tak z dylematami od tabletek do skarpetek...
Trzeba przyznać, że się wiele nauczyłem dzięki tej wyprawie (już przed wyjazdem) i będzie trzeba bezcenne wnioski w przyszłości wprowadzać w życie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
