środa, 27 sierpnia 2008

Leh

I wyladowalismy! Widoki nawet nie musze wspominac jakie sa samolotu Delhi-Leh, bo wystarczy spojzec na mape:) Ponadto nie jest tak parno, klimat bardzo przypomina Polske. W Guest Housie mamy warunki bardzo przyzwoite. Na srodku dziedzinca jest potezna jablon (do dyspozycji klientow;), obok ogrodek warzywny z salata, szczypiorkiem i przyprawami jakimis mi blizej nie znanymi. Ponadto brzozy, topole i... widok na Himalaje z okna.

Poki co sie aklimatyzujemy, bo wysokosc miasta robi swoje (ponad 3500m) i organizm musi sie dostosowac. Zostajemy do 1 wrzesnia (start Ladakh Festiwal w Leh - najwiekszy festiwal w roku, ponoc jest oblednie, wiec dopiero za 6 dni startujemy polazic po okolicach) Kontakt ze mna tylko przez neta, bo komorki niestety nie dzialaja.

No nic... lecimy do "centrum", rozejzec sie i powolnym tempem sie aklimatyzowac. Ludzie duzo bardziej uprzejmi niz w Delhi, pomocni, prowadza proste zycie, nie mysla opieniadzach, wiec i tez oszukac nie chca. Szczerze jak sie tu na nich z boku popatrzy, to tylko pozazroscic, bo przypomina to spokojna polska wies (z tym szczegolem, ze nie martwia sie o nic, bo duzo funduja turysci przyjezdzajac tutaj i placac za noclegi). Generalnie pieknie!

2 komentarze:

2michal3 pisze...

Pisałem w pracy komentarz, że pozdrawiam z miejsca w którym myśli się prawie tylko o pieniądzach i że zajął Tobie miejsce jakiś Irlandczyk ale się nie zamieścił - nawet to zablokowali! ;)

2michal3 pisze...

nie zamieścił się komentarz, nie Irlandczyk, ma się rozumieć :)